21 Kwi 2021

Problemy banków zagrażają rozwojowi polskiej gospodarki państwa – relacja ze 168. seminarium mBank-CASE

168. seminarium mBank-CASE (18 marca 2021 r.) poświęcone było tematyce zagrożeń, z którymi konfrontuje się obecnie sektor bankowy oraz ich wpływu w średnim i długim okresie na kondycję polskiej gospodarki. Seminarium  rozpoczęło się od prezentacji analizy zagrożeń dla sektora bankowego oraz ich prawdopodobnych skutków dla sektora przedsiębiorstw, autorstwa Stefana Kawalca, prezesa firmy doradztwa strategicznego  Capital Strategy.  Do skomentowania wyników analizy zostali zaproszeni:  prof. dr hab. Eugeniusz Gatnar (kierownik Katedry Analiz Gospodarczych i Finansowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach), prof. dr hab. Leszek Pawłowicz (dyrektor Gdańskiej Akademii Bankowej) oraz Krzysztof Pietraszkiewicz (prezes Związku Banków Polskich).

 

Obejrzyj retransmisję z seminarium

 

Otwierając seminarium  dr Ewa Balcerowicz przypomniała, że 168. seminarium mBank-CASE stanowi pierwsze spotkanie z tego cyklu w 2021 r., a cykl seminaryjny – co warto przypomnieć - liczy sobie 30 lat i był jednym z dwóch pierwszych projektów Fundacji, która w tym roku obchodzi swoje 30-lecie.  Formą uczczenia tej okrągłej rocznicy  będzie zaplanowana na wrzesień 2021 r. międzynarodowa konferencja prowadzona w trybie hybrydowym. W części poświęcona będzie podsumowaniu transformacji systemowej krajów postkomunistycznych w Europie, we wspomaganie której Fundacja była zaangażowanie w pierwszych dziesięciu latach swojej działalności. Pozostałe  cztery sesje będą na temat  aktualnych wyzwań gospodarczych i społecznych w  Polsce i Europie.

Stefan Kawalec przedstawił wyniki obszernej, świeżo opublikowanej analizy pt. „Banki i inwestycje: zagrożenia dla dalszego rozwoju polskiej gospodarki” przygotowanej wspólnie z Katarzyną Błażuk  na zlecenie Forum Obywatelskiego Rozwoju.  Zdaniem autorów owej analizy, kumulacja negatywnych zjawisk  dotyczących sektora bankowego grozi zahamowaniem  trwającego nieprzerwanie od 1992 r. procesu konwergencji, czyli zmniejszania luki w poziomie życia między Polską a Zachodem dzięki szybszemu niż w krajach rozwiniętych rozwojowi gospodarczemu. Kluczowym pojęciem, na którym skupia się przedstawiona analiza sektora bankowego jest efektywność alokacji kredytów. „To jest właściwość sytemu bankowego, na którą nie zwracamy uwagi, gdy nie ma z nią problemu” – stwierdził S. Kawalec. Teraz są z nią problemy. I tak, finansowanie przez banki  populacji firm i projektów o niskich lub ujemnych wskaźnikach efektywności (tzw. firmy „zombie”) może doprowadzić do gospodarczej stagnacji albo nawet spadku PKB. Autor wystąpienia powołał się na dwa przykłady – Japonii w latach 1990. oraz Włoch po kryzysie z 2008 r. Przypomniał także, jak istotną poprawę efektywności alokacji kredytu przyniosła w Polsce reforma bankowa z 1991 r. Przejście od systemu finansowania nierentownych kredytobiorców do udzielania kredytów podmiotom osiągającym zyski w dużej mierze przyczyniło się – jak wskazał S. Kawalec – do wzrostu gospodarczego Polski w kolejnych latach.

Stefan Kawalec wymienił najniebezpieczniejsze obecnie – jego zdaniem – zjawiska w sektorze bankowym i wokół niego, które powstały albo istotnie nasiliły się w czasie pandemii. Należą do nich m.in: spadek rentowności kapitału własnego banków, ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami mieszkaniowymi, czy  perspektywa strat kredytowych spowodowanych administracyjnym ‘lockdownem’ zastosowanym jako narzędzie w walce z  pandemią. Autor zauważył jednocześnie paradoksalną sytuację, jaka wystąpiła w połowie  2020 roku.  Rządowa pomoc (w postaci tzw. tarcz finansowych) i  moratoria kredytowe  spowodowały, że po najtrudniejszym II kwartale (kiedy polski PKB był o 8,2 proc. niższy niż w analogicznym kwartale poprzedniego roku) wskaźnik bieżącej płynności polskich przedsiębiorstw był   wyższy  niż w latach 2018 i 2019!  Jednakże płynność finansowa, będąca efektem tych historycznych i niepowtarzalnych zdarzeń, nie dowodzi – zdaniem S. Kawalca - że firma ma dobre perspektywy. Straty kredytowe w wyniku pandemii jeszcze się nie ujawniły, lecz wszyscy oczekują, że to nastąpi. Skala tych przyszłych strat jest trudna do oszacowania,  ale można oczekiwać w najbliższych latach upadłości wielu polskich firm. Istotne niebezpieczeństwo stoi - zdaniem Stefana Kawalca - także za dwukrotnym w porównaniu do stanu z 2012 r. wzrostem udziału w sektorze bankowym instytucji  kontrolowanych przez państwo (z ok. 20 proc. do 40 proc., mierzonego aktywami). Można się obawiać, że wcześniej czy później kryteria polityczne zaczną w bankach państwowych wpływać na decyzje kredytowe. Skutkiem tego staje się pogorszenie efektywności alokacji kredytu bankowego, co wpływa hamująco na wzrost gospodarczy. Wreszcie, zagrożeniem dla gospodarki jest wypieranie w okresie pandemii finansowania bankowego przez subwencje rządowe, tendencja nieznana w większości państw UE. Różnica ta spowodowana jest odmiennymi formami organizacji publicznego wsparcia dla firm w Polsce. W krajach UE głównym instrumentem pomocy finansowej były gwarancje rządowe dla kredytów bankowych, natomiast w Polsce głównym instrumentem publicznego wsparcia finansowego były subwencje w ramach tzw. Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR).

Jako pierwszy komentator analizy i rekomendacji przedstawionych przez Stefana Kawalca wystąpił prof. dr hab. Eugeniusz Gatnar. Przyznał, że uważa ocenę przedstawioną przez Stefana Kawalca za nadmiernie pesymistyczną. Oczywiście, istnieją  konkretne zagrożenia, jak wzrost odpisów na straty kredytowe, ograniczenia akcji kredytowej, wzrost przymusowych oszczędności gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, zmiana struktury terminowej  depozytów na niekorzyść depozytów długoterminowych. Jednakże „cała kondycja banków w Polsce jest niezła  jak na najgłębszy kryzys od stu lat” – kontynuował swój komentarz. Jak wynika z danych KNF sektor bankowy zamknął rok 2020 z zyskiem w wysokości 7,7 mld zł.  Co prawda wynik był o  ponad 40% niższy niż w poprzedzającym roku (2019), ale jednak zysk był. Wiele innych krajów mogłoby sobie pomarzyć o tak dużym zysku w czasach pandemii.  Dodał, że „ jednak kapitalizacja banków od października wzrosła o 60 mld zł, a mBanku – który jest współorganizatorem tego seminarium – o 5 mld. zł, zaś indeks WIG-banki wzrósł o 13,5 proc.” Oczywiście jest ryzyko związane z kredytami frankowymi, ale banki mają wystarczające nadwyżki kapitału, by zamortyzować ewentualne straty.  Zgodził się natomiast ze Stefanem Kawalcem co do potrzeby zrewidowania konstrukcji  podatku bankowego. Nie zgodził się jednak z oceną, że  istnieje  zagrożenie związane z  wysokim udziałem Skarbu Państwa w sektorze bankowym. Wymienione 43 proc. udziału Skarbu Państwa to kontrola nad 5 bankami. „Gdyby zamiast Skarb Państwa użyć (terminu) kapitał krajowy albo kapitał polski, to te 43 proc. w porównaniu  z  93% w Hiszpanii, 92 proc. we Francji, 88 proc. w Niemczech” to okazałoby się, że to jest dużo”. I zadał pytanie: „Dlaczego po 30 latach transformacji nie ma w Polsce nadal kapitału? A kapitał ma tylko państwo. Czy tak miało być?” Zauważył także, że banki kontrolowane przez państwo nie mają wyników gorszych od banków niekontrolowanych przez Skarb Państwa. Ponadto przejęcia banków prywatnych przez Skarb Państwa nie miały charakteru nacjonalizacji, lecz nastąpiły w drodze transakcji rynkowych.  Na koniec,  profesor Gatnar odniósł się do kwestii niskich stóp procentowych. Oczywiście mamy problem z inflacją w Polsce, najwyższą w Europie, a „modele biznesowe polskich banków nie są przygotowane do funkcjonowania w otoczeniu tak niskich stóp procentowych”. Jednakże, jak widzimy,  banki potrafią swoje dochody optymalizować: znacząco (o 50 proc.) wzrosły ceny usług finansowych. Musimy się przyzwyczaić do obecnej sytuacji: niskie stopy procentowe będą z nami przez długi czas. Wszystko zależeć będzie o dalszego rozwoju sytuacji pandemicznej oraz od tego, kiedy nastąpi odbicie gospodarki.

Prof. dr hab. Leszek Pawłowicz  na wstępie swojej wypowiedzi pogratulował Stefanowi Kawalcowi raportu i strategicznego spojrzenia. Stwierdził, że zgadza się z generalnymi tezami wystąpienia Stefana Kawalca, choć na sytuacje sektora bankowego wolałby patrzeć z dłuższej perspektywy, okresu 30 lat transformacji polskiej gospodarki. Następnie poruszył trzy kwestie, które uznaje za strategicznie ważne. Pierwsza to skuteczność mechanizmów alokacji kapitału. „Cała historia gospodarcza pokazała, że im więcej mechanizmu rynkowego, a im mniej mechanizmu centralnego planowania, tym lepiej” - stwierdził. „Skuteczność mechanizmów alokacji kapitału wiąże się z wiarygodnością gospodarki dla kapitału prywatnego. Dlatego, jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie prof. Gatnara, dlaczego w Polsce jest tak mało kapitału prywatnego (zarówno zagranicznego jak i krajowego) w sektorze bankowym – kontynuował – to powiedziałbym, że atrakcyjność inwestycyjna Polski w relacji do ryzyka stwarzanego przez rozwiązania instytucjonalne jest zbyt mała”. Alokacja kapitału w Polsce odbywa się nadal głównie poprzez banki, rynek kapitałowy jest bowiem nadal słabo rozwinięty. „Jeśli chciałbym oceniać wiarygodność i skuteczność mechanizmu alokacji kapitału – kontynuował – to pierwszą miarą dla mnie jest stopień nacjonalizacji gospodarki, a więc ile   w tej alokacji jest alokacji rynkowej, a ile jest alokacji przez centralne planowanie. W sektorze rynkowym takim miernikiem mógłby być np. wolumen kredytów banków pod kontrolą Skarbu Państwa do ogólnego wolumenu kredytów korporacyjnych”. Wymienił także inną ważną miarę efektywności wydatkowania środków publicznych: czy w inwestycje są zaangażowane także kapitały prywatne Niestety, stwierdził,  obserwujemy w mechanizmie alokacji kapitału w Polsce zwiększanie się mechanizmu centralnego planowania kosztem mechanizmu rynkowego.

Druga kwestia to obserwowany wzrost monopolizacji w sektorze bankowym, który kumuluje się ze wzrostem nacjonalizacji. Niskie stopy procentowe będą zabijały mniejsze banki, dla których dochody odsetkowe są głównym źródłem dochodów banków,  czyli będą silnie działały na rzecz dalszej monopolizacji w sektorze.

Trzecia strategiczna kwestia dotyczy wiarygodności ładu instytucjonalnego istotnej dla funkcjonowania sektora bankowego. Chodzi o instytucje tworzące sieć bezpieczeństwa finansowego: NBP, Ministerstwo Finansów, KNF oraz Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Te instytucje są – jak ocenia profesor Pawłowicz – bardzo mało widoczne od kilku lat w sytuacji niepokojących procesów nacjonalizacji i monopolizacji.   A są i takie instytucje publiczne, które ewidentnie szkodzą, bo niszczą mechanizmy rynkowe i wymienił  UOKiK, sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy. Rzecz nie ogranicza się tylko do kwestii ‘frankowiczów’ – o czym pisze Stefan Kawalec – lecz ma szersze znaczenie. Prof. Pawłowicz odwołał się w tym miejscu do ważnego trendu, którego  początki sięgają 1993 roku i dyrektywy Komisji Europejskiej o ochronie praw konsumenta. Stworzone zostało bogate instrumentarium i instytucje ochrony konsumenta. Ale występując w obronie konsumenta (np. frankowiczów w Polsce), trzeba  brać pod uwagę, by  decyzje zapadające na korzyść  konsumentów nie były egzekwowane de facto na koszt innych konsumentów albo by nie pociągały za sobą nowych obciążeń podatkowych, bo wtedy płacą wszyscy. Nie może być tak, że obrona konsumenta przez instytucje jest „niefrasobliwa”, jak to się dzieje teraz w Polsce, i zagraża stabilności systemu bankowego. Jako przykład szkodliwej i groźnej wypowiedzi podał wypowiedź prezesa UOKiK-u, że za udostepnienie kapitału przez bank nic się nie należy. Jeśli tak miałoby być w praktyce, to nie będzie istniał kredyt hipoteczny i rynek nieruchomości. Takie bardzo niepojące wypowiedzi funkcjonariuszy publicznych skłaniają prof. Pawłowicza do postawienia następującej uzupełniającej – do rekomendacji S. Kawalca - konkluzji:   czas przygotować raport na temat abuzywnych decyzji  z punktu widzenia  mechanizmów rozwoju gospodarczego. Potrzebne jest spisanie (kodeks) abuzywnych (czyli zabronionych) decyzji dla rozwoju gospodarczego. Musimy chronić dobro wspólne, jakim są mechanizmy rynkowe, bez których działania nie będzie wzrostu gospodarczego ani efektywnej alokacji kapitału. 

Krzysztof Pietraszkiewicz rozpoczął swoje wystąpienie od przekazania informacji,  że Związek Banków Polskich i środowisko bankowe już od 2018 r., a więc jeszcze przed pandemią, sygnalizowali niepokojącą sytuację:  nie tylko stopniowego ale systematycznego spadku zdolności sektora bankowego do  finansowania rozwoju polskiej gospodarki, oraz  do autosanacji w  przypadku większych kłopotów jakiegoś banku. To oznacza, że w razie większych problemów koniczne będzie zaangażowanie dużych środków publicznych. To pogarszanie się zdolności banków do finansowania rozwoju gospodarki było spowodowane kumulacją kilku czynników: zmianami regulacji; wyjątkowo (w porównaniu z innymi krajami na świecie) wysokimi obciążeniami banków (w rezultacie koszty zewnętrzne zarządu stanowią aż 2/3 kosztów ogółem zarządu); wprowadzeniem wysokiego podatku bankowego, który nie działa na rzecz stabilności sektora bankowego a wypycha kredyty dla przedsiębiorstw; wprowadzeniem dodatkowej składki na BFG, która ma działać na rzecz stabilności sektora bankowego, ale - podobnie jak podatek bankowy - nie jest uznawana za koszt uzyskania przychodu. Na tle innych sektorów gospodarki banki są bardzo efektywne, pilnują kosztów, ale ich regularne ścinanie (poprzez zmniejszanie liczby placówek, obniżanie zatrudnienia, i in.) nie przekłada się na poprawę rentowności ze względu na wspomniane pogarszanie się ekosystemu  regulacyjnego. „Przykładem swoistej patologii jest obciążenie sektora bankowego wypłatami na rzecz klientów SKOK-ów, gdzie te wypłaty nie zostały uznane za koszt uzyskania przychodu banku”. Ta sprawa czeka na rozstrzygniecie Trybunału Konstytucyjnego.  Nadejście pandemii spowodowało dodatkowe problemy: nastąpił znaczny spadek finansowania przedsiębiorstw przez banki (o 25-30%), i jeszcze większy spadek finansowania rolnictwa. Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza w jakiejś części za spadek kredytowania odpowiadają  ewidentne błędy regulacyjne, np.  w przypadku kredytów dla rolników prawo nie pozwala wykorzystywać jako  zabezpieczenia środków produkcji, więc – jeśli nie ma innego zabezpieczenia to  kredytu bank udzielić nie może.  Drugi przykład: poważna część kredytów tzw. klęskowych i restrukturyzacyjnych dla rolników udzielanych na mocy specjalnego porozumienia między bankami lokalnymi i rządem jest oparta na stopach procentowych ustalanych przez NBP. Okres tych kredytów będzie trwał do 2034 r. W związku z obniżeniem stóp procentowych prawie do zera konieczne są zmiany parametrów tych kredytów, ale Minister Rolnictwa – mimo pozytywnej opinii MF – nie zdecydował się na niezbędne  korekty. W rezultacie w 2020 roku połowa banków spółdzielczych wpadła w problemy finansowe, a w 2021 one się jeszcze pogłębią. To jest ewidentny błąd regulacyjny, którego skutki uderzyły w banki lokalne, destabilizując je. Inny przykład to kwestia banków hipotecznych i listów zastawnych, których próba dobrego uregulowania trwa 20 lat. Objęcie podatkiem bankowym emisji listów zastawnych przekreśliło szanse zbudowania w Polsce długookresowych pasywów potrzebnych dla finansowania projektów rozwojowych. Prezes ZBP zwrócił także uwagę, że niebezpieczne dla sektora bankowego jest też coraz szersze przekonanie, także w administracji rządowej, że usługi bankowe powinny być za darmo (przykładem jest bezpłatna dystrybucja przez banki środków z PFR).  

Komentując kwestię nadchodzącego rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy kwestii kredytów frankowych, prezes Związku Banków Polskich stwierdził, że na tę sprawę trzeba patrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza dotyczy konkretnie rozwiązania sporu ‘frankowicze’ – banki, druga dotyczy szerszych konsekwencji konkretnych rozstrzygnięć SN – konsekwencji dla uprawiania bankowości w Polsce i finansowania czegokolwiek przez instytucje finansowe.  I stwierdził, że gdyby Sąd Najwyższy orzekł, że

- stosowanie przez banki tabel kursowych może być podstawą do unieważnienia umów w przyszłości;

- gdyby uznał, że bank nie ma tytułu do wynagrodzenia za udzielenie kredytu w sytuacji unieważnienia umowy kredytu z jakichś powodów (choćby uznania za abuzywne jakichś zapisów umowy);

- gdyby SN uznał, że można przejeść z waluty na złotego otrzymując LIBOR frankowy,

to mamy kryzys w sektorze bankowym. Jest oczywiście kwestia konieczności pomocy ‘frankowiczom’ w zawarciu ugód z bankami, ale jest też pilnie potrzebna poważna rozmowa na tematy strategiczne. Nasz gość zwrócił uwagę na szkodliwość obecnej w mediach narracji, zgodnie z którą ‘frankowicze’ postrzegani są jako „ofiary” oszustwa ze strony banków: zostali ‘zmuszeni’ do wzięcia kredytów frankowych (blisko milion umów frankowych) i wprowadzeni w błąd (choć ponad 70 proc. frankowiczów to osoby z wyższym wykształceniem). Zdaniem  Krzysztofa  Pietraszkiewicza, skoro jest problem ze spłatami kredytów frankowych, to  trzeba siąść do stołu (banki, frankowicze i przedstawiciele odpowiednich instytucji państwowych) i zawrzeć ugodę, która  rozwiązując problem kredytów frankowych z lat 2006-2008, nie zagrozi jednocześnie stabilności sektora bankowego. Kampanie antybankowe są bowiem zabójcze i dewastujące dla wszystkich. Przyznał , że potencjalną drogą wyjścia z kryzysu frankowego  byłoby rozwiązanie sprawy specjalną ustawą, co rekomenduje Stefan Kawalec, ale pod warunkiem, że frankowicze nie zakwestionują tej ustawy idąc – mimo ustawy - do sądów w swoich indywidualnych sprawach.  Podobnie jak profesor Pawłowicz, Krzysztof Pietraszkiewicz zwrócił uwagę na bierność instytucji, które formalnie tworzą sieć bezpieczeństwa finansowego, wobec aktualnej sytuacji, kiedy głos tych instytucji jest szczególnie potrzebny. Podniósł także  problem rozrostu katalogu klauzul uznawanych za abuzywne. Skrytykował wreszcie propozycję utrzymania po ustaniu pandemii instytucji uproszczonej restrukturyzacji, która pozwala obecnie na wprowadzenie zmian w przedsiębiorstwie z czasowym pominięciem interesów wierzycieli i procedur sądowych. To będzie miało groźne konsekwencje dla przyszłego finansowania przedsiębiorstw przez banki.

Po wystąpieniach był czas na zadawanie pytań przez uczestników seminarium.

Autorzy: dr Ewa Balcerowicz, Franiszek Ploch

 

Pobierz prezentację S. Kawalca