Migracja bez mitów”: ważna i potrzebna książka, która stwarza przestrzeń do rzeczowej dyskusji ponad podziałami
Migracja należy dziś do tematów najbardziej spornych politycznie, nic więc dziwnego, że dyskusja wokół niej coraz częściej opiera się na emocjach. W takiej atmosferze książka „Migracja bez mitów” (oryg. tytuł „How migration really works”), jednego z najważniejszych obecnie badaczy migracji, Heina de Haasa, staje się pozycją o wyjątkowym znaczeniu. Tym bardziej cieszy, że właśnie ukazała się w języku polskim nakładem wydawnictwa GlowBook.
Czytając tę książkę, myślałem o tym, że jej przekaz powinien być bardziej rozpowszechniony w naszym społeczeństwie. To dlatego, że de Haas proponuje rzadko spotykaną dziś perspektywę: zamiast pogłębiać podziały, zaprasza do dyskusji opartej na danych, badaniach i rzetelnych analizach. Podejście to nie tylko porządkuje fakty, ale też pozwala zrozumieć, skąd biorą się najczęściej powielane narracje – zarówno te alarmistyczne, jak i te przesadnie optymistyczne. Te pierwsze powielają stereotypy i wątpliwej wiarygodności informacje, te drugie z kolei moralizują i próbują bagatelizować wyzwania towarzyszące temu procesowi. Natomiast najnowsza książka de Haasa to pozycja zniuansowana, rzetelna i empatyczna zarazem, która wykracza poza tak nakreślone ramy debaty i stara się nadać jej nowy kierunek. W przypadku kwestii tak silnie upolitycznionej nie jest to łatwe zadanie, a jednak autor całkiem dobrze z niego się wywiązał.
Autor konsekwentnie pokazuje, że migracja nie jest ani problemem do rozwiązania, ani rozwiązaniem na inne problemy. Nie jest też wyłącznie zagrożeniem, wyzwaniem, ani też szansą, korzyścią czy źródłem wzbogacenia. Jest zjawiskiem złożonym, wielowymiarowym i trwale wpisanym w funkcjonowanie współczesnych społeczeństw. Ta perspektywa umożliwia oderwanie się od wszechobecnych uproszczeń i lepsze zrozumienie, czym w istocie ono jest.
Książka jest podzielona na 22 rozdziały, z których każdy rozprawia się z innym mitem. Jednym z bardziej istotnych dla polskiego czytelnika jest ten, wedle którego „nie potrzebujemy pracowników migrujących”. Autor przekonuje, że w rzeczywistości nasze społeczeństwa „(…) wytworzyły strukturalne zapotrzebowanie na pracowników migrujących, które nie zniknie tak długo, jak długo gospodarki będą się rozrastać” i z przekorą konstatuje, że w konsekwencji „najskuteczniejszym sposobem ograniczenia migracji byłoby zduszenie gospodarki”. Warto o tym pamiętać w kraju, który cieszy się imponującym sukcesem gospodarczym, ma ambicje dalszego rozwoju, i w którym istnieją zarazem siły polityczne, przekonujące, że Polska mogłaby się obejść bez migrantów.
Z naszej perspektywy ciekawy jest również mit dotyczący rzekomo ostrzejszej polityki imigracyjnej konserwatystów. Czytelnik może mieć bowiem jeszcze w pamięci rozdźwięk między antyimigracyjną retoryką rządu Zjednoczonej Prawicy a ich dość liberalnym podejściem w praktyce. Z kolei po liberalnej stronie funkcjonuje mit, według którego imigracja miałaby przynosić wyłącznie korzyści dla państw przyjmujących, a na niej samej mieliby korzystać wszyscy. Autor również z tym przekonaniem rozprawia się w książce, zwracając uwagę, że choć generalnie przynosi ona korzyści gospodarcze, to zyski trafiają przede wszystkim do najbogatszych, a ci którzy ponoszą koszty zmian społecznych i kulturowych z nią związanych zwykle należą do grona osób najmniej zarabiających.
Recenzując książkę, trzeba też uczciwie wskazać jej ograniczenia. Struktura książki, oparta na rozprawianiu się z kolejnymi mitami, zmusza autora do pewnych uproszczeń i kategorycznych rozstrzygnięć. Widać to szczególnie w rozdziale poświęconym integracji imigrantów. Procesy integracyjne przedstawione są tam w sposób, który może sugerować, że większość pojawiających się trudności rozwiąże się „sama” w długiej perspektywie, a aktywna polityka integracyjna państwa odgrywa jedynie marginalną rolę. O ile sama diagnoza zjawiska wydaje się przekonująca, o tyle wyciągane z niej wnioski bywają problematyczne. Brakuje im bowiem politycznie ugruntowanej perspektywy, uwzględniającej krótkoterminowe koszty, napięcia i ryzyka związane z biernością lub nadmiernym optymizmem – zarówno z punktu widzenia społeczeństw przyjmujących, jak i samych migrantów. Jednocześnie należy docenić, że książka wyraźnie pokazuje znaczenie innych polityk publicznych – takich jak polityka mieszkaniowa, zatrudnienia czy nadawania obywatelstwa – które w debacie o migracji zbyt często pozostają na dalszym planie.
Mimo tych zastrzeżeń „Migracja bez mitów” jest książką bez wątpienia wartościową. Dla polskiego czytelnika może okazać się szczególnie cenna, zwłaszcza w kontekście zapewnień polityków (zarówno z poprzedniej, jak i obecnej ekipy rządzącej), że w zakresie imigracji „nie popełnimy błędów państw zachodnich”. Dzięki tej książce można bowiem lepiej zrozumieć, na czym te błędy rzeczywiście polegały i jak bardzo różni się to od powszechnych wyobrażeń i narracji obecnych w debacie publicznej. A gdy to się już stanie, można gorzko skonstatować, że jesteśmy na dobrej drodze do powielenia wielu z nich. Chociażby z tego powodu uważam, że „Migracja bez mitów” to ważna i potrzebna książka, która pozwala zdobyć szeroką perspektywę oraz stwarza przestrzeń do rzeczowej dyskusji ponad podziałami – dla każdego, kto nie boi się skonfrontować własnych przekonań z wynikami rzetelnych badań.
Oskar Chmiel, Starszy Analityk ds. Nauk Społecznych w CASE – Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych